Zaloguj się | Posty (RSS) | Komentarze (RSS)
Home » Zoom

Around The World (with Shaker) cz. I.

Dodane przez Luty 22, 2014 – 22:55Komentarzy: 1

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…. a dokładniej nie tak dawno, w kwietniu 2013 roku, rozpocząłem swoją koktajlową podróż dookoła świata. Podróż, która okazała się najbardziej pozytywnym strzałem w potylicę, bodźcem napędowym oraz doświadczeniem, którego każdemu z Was z całego serca życzę. A zaczęło się od dużego „P”. „P” jak Portoryko, gdzie towarzyszyłem Rafałowi Nawrotowi na Finale Bacardi Legacy Competition. Przy okazji (po drodze), zaliczyliśmy też Miami, gdzie spotkałem się  z dwiema uroczymi barmankami, z którymi nie raz stałem na zmianie w Paparazzi – Marzenką i Anitą. Miami ugościło nas najdziwniejszym Old-Fashioned jakie ze Skubańczykiem widzieliśmy, deszczem, wycieczką po okolicznych vintage shopach oraz przewspaniałym Broken Shakers, o którym mogliście przeczytać w poprzednim fanzinie BM, w relacji Skubidera…

Nie zdążyłem tak naprawdę ochłonąć, wytrzeźwieć, lub jak kto woli wydmuchać nosa w chusteczkę, a obudziłem się po kilku przesiadkach i kilkunastu godzinach lotu w mieście, z którego moi przyjaciele mają największą polewę, bo cały czas o nim opowiadam. Tak zdecydowanie chodzi o AMSTERDAM <3.

BATW Group

Miejsce na ziemi słynące z rowerów, sera, chillu oraz wszechobecnej tam zieleni… dla mnie było areną zmagań, pokazania się z jak najlepszej strony oraz dumnego reprezentowania rodzimej sceny barowej. Ci którzy mnie znają, wiedzą iż każdy, dosłownie KAŻDY konkurs barmański, wiąże się dla mnie z paraliżem. Dopada mnie amnezja i choć tak bardzo kocham to co robię i staram się robić to jak najlepiej, to na scenie konkursu, ciężko jest mi pozbyć się tremy. Ten jeden jedyny raz było inaczej!

7 dni spędzonych z 20 uczestnikami konkursu z całego świata, zaowocował nie tylko zawrotami głowy, spowodowanymi codziennym bujaniem łodzi, na której mieliśmy hotel, ale również dużą ilością Geneveru oraz Corenwyjnu we krwi. Wspaniałą przyjaźnią oraz rodzinną atmosferą, tak bardzo niezbędną wśród barmanów. Każdy z nas miał oczywiście gdzieś w głowie myśl o rywalizacji, bo przecież po to tam byliśmy. Atmosfera miksologicznych pogadanek, wspólnej pasji oraz wymiany doświadczeń jednak wzięła górę! Od samego przyjazdu 6 kamerzystów śledziło nasz każdy krok, a każdy dzień wiązał się z nową przygodą, wyzwaniem oraz coraz to większą ilością Geneveru we krwi.

Tasting

Fabryka chodaków,  Volendam Market, Amsterdam wzdłuż i w szerz, muzeum oraz destylarnia Lucasa Bolsa, dodatkowo codziennie inny panel szkoleniowy. Uwierzcie mi jestem śpiochem, ale w Amsterdamie codzienna pobudka o 7.00, po tym jak wracaliśmy na łódź koło 4-5 nad ranem, w ogóle mi nie przeszkadzała. Adrenalina kazała mi czerpać jak najwięcej z każdej chwili, którą tam przeżyłem.

Tak zwana „reszta świata” nie miała łatwo… ukryć się chociaż na chwilę, gdyż team „Polish Power” przejął dowodzenie nad łodzią. The Fresher oraz Mr. Seducive czyli Leszek Stachura reprezentujący Skandynawię, to mieszanka wybuchowa. Na dodatek towarzyszył nam Papa Bols,  krakus z krwi i kości (w sumie nie wiem czy on jest z Krakowa!) Andrzej Rachwalski. Więc było wesoło :)

Sam konkurs podzielony był na półfinał i finał. Ku mojej wielkiej radości miałem przyjemność znaleźć się w finałowej 12-ce.  Półfinał podzielony był na prezentację koktajlu, który  miał być naszym hołdem ku Holandii, oraz prezentację na temat „Jak zająłbym się promocją Genevera w swoim kraju?”

W półfinale postawiłem na sztukę. Jako iż PiesCzySuka to także dizajn-store, to temat artyzmu, nie jest mi obcy … powiedzmy. Wśród koktajli inspirowanych serem, rowerami, tulipanami oraz chodakami :D Pojawił się -

Memory of Van Gogh  Dutch my soul !

Memory of Van Gogh / Dutch my soul !

40ml Corenwyjn 6y

15ml Bols Dry Orange

10ml Bols Parfait Amour

20ml świeży sok z limonki

15ml białka

2 dashe Peach bitters

Koktajl serwowany był w kubeczku porcelanowym, który był imitacją plastikowego pogniecionego kubka (co ciekawe, ojcem projektu był Holender) ze zredukowanymi do postaci farb likierami Bolsa, z których gość mógł wybrać sobie „float” do koktajlu, bądź umoczyć pędzel, jak to uczynił Ago Perrone, wpychając go w usta Hidetsugu Ueno :)

Judges

Prezentacja koktajlowa dała mi IV miejsce w klasyfikacji. W konkurencji prezentacji o Geneverze byłem 9 na 20 uczestników. Na wieczornej kolacji w Tales & Spirits poznaliśmy wyniki. Awansowałem do finału z VI pozycji. Marzenia wstały się faktem i … poniósł mnie melanż. Gdy większość finalistów po kilku koktajlach wróciła na łódź, przygotowywać się do finału, ja z Leszkiem chcąc uczcić awans do ostatecznej rundy, w euforii roztrwoniliśmy wszystkie  eurasy na różne amsterdamskie przyjemności. Bar tour po Door 74, Feijoa, Dvarsie,  kilku sklepach z kawą i red light distrikt. Na łódź wróciliśmy o 5.00, gdzie o 7.30 było śniadanie i wyjazd do House of Bols na finał…

Tak, niestety tak, kolejna  7.00 była tym razem trochę za wcześnie. Przecież tego samego dnia był finał! Pomimo tego że gala finałowa rozpoczynała się o 20.00, musieliśmy od 8.00 przygotowywać się do niej. Każdy z nas musiał przygotować 1500 sztuk próbek z naszym koktajlem, trzeba było je doszlifować i zacząć myśleć o „speed rundzie” …

I tak o godzinie 11.00 stwierdziłem, że mój koktajl nie smakuje mi w 100% i trzeba zmienić proporcje, gdyż brakuje w nim balansu. Zmiany dokonane w ostatniej chwili dały mi końcową wersję i spokojną głowę przed finałem.

Polish-Dutch Connection

30ml Bols Genever

10ml Żubrówka

12,5ml Bols Green Tea

20ml Świezy sok z cytryny

2 dashe Peychaud’s bitters

Splash syropu cukrowego

Metoda: Throwing

Garnisz: szczyt mięty i tymianku cytrynowego.

„P-D Connection” czyli połączenie dóbr Holandii i Polski, Geneveru i Żubrówki. Likier Bols Green Tea  nawiązywał do miłości do herbaty w mojej rodzinie. Świeży sok z cytryny i Peychaud’s bitters dla pełni smaku i balansu. Koktajle podałem w dwóch różnych kompletach porcelanowych, jeden z nich pochodził z warszawskiej Cepelii, a drugi zakupiłem w Amsterdamie. Do koktajlu podałem cząstkę sera holenderskiego Reypenaer oraz kawałek polskiego ciastka „Bagatelka” o smaku podobnym do szarlotki.

Zwycięstwo przypadło Rustiemu Cervenowi z Connaught Baru w Londynie, II lokatę natomiast zajął Ciro Adriano de Georgio z miejscowego Dvars.

I miejsce – William’s Punch by Rusty Cerven

35ml Bols Genever

10ml Bols Parfait Amour

20ml home-made lemon sherbet*

20ml freshly pressed rhubarb juice

50ml Champagne

II miejsce  - Seduzione by Ciro Adriano de Georgio

50ml Bols Genever

10ml Galliano L’autentico

30ml fresh lemon juice

10ml Vanilla syrup

1 egg white

15ml Visciolata del Cardinale (Italian Cherry dessert wine)

1 sprinkle of Absinth

„P-D”dało mi III miejsce w globalnym finale – 0,3pkt do II miejsca. Trzecie miejsce dla Polski rok po roku ! Teraz czas na kogoś z Was! Szlak macie dobrze przetarty, a ta przygoda jest nieprawdopodobna, trzeba tylko odnaleźć siebie! Trzeba powalczyć i wyjść poza schemat.

Inspiruj się wszystkim, ale nie xeruj! Staraj się odnaleźć własny styl! Rusz głową i szejkerem. W wielu kwestiach wykaż się pokorą i wyciągaj wnioski z porażek swoich, bądź innych. Słuchaj rad ludzi, którzy faktycznie coś mogą Ci doradzić, a nie kolegów z grona wzajemnej adoracji. Przesiewaj i przyswajaj to co naprawdę ważne. Jeszcze raz – wypracuj sobie swój styl!  Walcz, ale nie myśl o wygranej jako o pierwszej lokacie, ale o wyjeździe, który jest inwestycją w przyszłość ! Podróż, która kształci, rozwija, daje możliwości poznania ludzi, którzy tak samo jak ty kochają swoją pracę, tylko w różnych miejscach na ziemi ! Wymiana doświadczeń … to jest właśnie Bols Around The World!

Świeży

Mateusz „Świeżak” Szuchnik.

 

Komentarzy: 1 »

  • Piotr Sajdak pisze:

    Bardzo ciekawa relacja, bez przynudzania i przekoloryzowania faktów. Mocno trzymam kciuki za kolejnego reprezentanta polski. Oby prognozy się sprawdziły.

Dodaj komentarz!

Możesz śledzić odpowiedzi dla tego wpisu przez Kanał RSS .Możesz zostawić odpowiedź, lub dodać trackback ze swojej strony.

Dbaj o styl wypowiedzi. Trzymaj sie tematu. Nie spamuj.

*pola wymagane

Linie i paragrafy automatyczne, adres e-mail nigdy nie widoczny. Dozwolony HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Komentarze są moderowane. Spamowanie komentarzy (reklamowanie innych stron, wpisy nie na temat itp.) może spowodować zablokowanie IP komentującego.

Aby dołączyć zdjęcie lub grafikę do swoich komentarzy, zarejestruj się na stronie Gravatar
(twój Gravatar jest obrazkiem, który podąża za Tobą od strony do strony, pojawiając się przy Twoim podpisie, kiedy na przykład komentujesz lub publikujesz wpis).


jeden + 4 =