Zaloguj się | Posty (RSS) | Komentarze (RSS)
Home » Newsy, Zoom

London Cocktail Week 2011.

Dodane przez Październik 29, 2011 – 23:03Komentarzy: 1

Ponad 11 tysięcy osób zarejestrowało się na stronie London Cocktail Week i fakt ten ucina chyba wszelkie spekulacje, jakie miasto jest europejską (ba światową) stolicą koktajli. Czy wszystkie te osoby odebrały bransoletki, uprawniające je do korzystania z dobrodziejstw jakie w tym roku przygotowali organizatorzy, nie wiem. Ja tak.

Jak zwykle było w czym wybierać. Cały szereg seminariów, szkoleń, pokazów i ponad 250 londyńskich lokali z ich sztandardowym koktajlem za 4 angielskie funty (czyli w większości przypadków mniej niż za połowę ceny). W takich chwilach człowiek najchętniej by się sklonował. Bo jak tu wybrać pomiędzy prelekcją w Artesian Bar i seminariami Monkey Shoulder. Albo Boutique Rum Fest i wykładem „Trzech Muszkieterów” od Martini & Rossi. Nie mówiąc już o tych 250 barach i życiu (czytaj pracy) codziennym. W takich chwilach jak zwykle należy podejmować mrożące krew w żyłach decyzje.

Ale co gdyby jednak klonowanie było możliwe…

Klon Nr 1 zaczął w piątek od The Whisky Show w Vinopolis. Bilety co prawda po 95 funtów ale sklonował on też pieniądze, więc, o te ostatnie, nie było się co martwić. Po sobotnim odpoczynku (za dużo whisky?) pojawił się na niedzielnym Rum Trail na Notting Hill. 5 różnych barów każdy z innym koktajlem na bazie kubańskiej Havany. W poniedziałek uczestniczył w degustacji ginów Sipsmith i babeczek z pierkarni Primrose. Uwielbia produkty, które robią chłopaki z Sipsmitha w garażu na Hammersmith. Będąc w okolicy zahaczył też o The Loft na ich Spiced Lemongrass Collins, Light Bar (Light Bar Punch) i The Botanist (King’s Robe) gdzie spotykał klona nr 3 (o którym już wkrótce). Co się z nim działo we wtorek mało wiadomo. Istnieje możliwość, że pojawił się na wieczorze filmowym w Roxy Bar. Po obejrzeniu Charlie i Fabryka Czekolady zachciało mu się słodyczy. Świetnie pasowała do tego środowa degustacja czekolady i whisky w Albanachu. A że ciągle było mu mało załapał się jeszcze na wieczór z rumem i czekoladą z brand ambasadorem Santa Teresy. Miał też pojawić się na degustacji rumów Zacapa z Mario Nevarro – ale chyba nie dał rady. Czwartek zaczął całą serią wykładów z Monkey Shoulder. Luca Cinalli wprowadził go w kreatywny garnish, a Adam Elmegirab skutecznie dozował wiedzę o bittersach. Potem jeszcze seminarium z Jaredem Brownem i Anistatią Milller o historii koktajli. Skończył ponownie wieczorem filmowym. Tym razem z kinem kubańskim i koktajlami Havany. Jako wielki wielbiciel rumów, klon nr 1 spędził cały piątek na Boutique Rum Fest. Degustował cały wachlarz rumów Santa Teresa, El Dorado i Diplomatico, uczestniczył w wykładach Jeffa Beachbum Berryego i Davida Cordoby z Bacardi, wreszcie wziął udział w konkursie na Tiki Bartendera Roku (niestety bez powodzenia).

W sobotę w tymczasowym barze, w domu towarowym Selfridges, swoją bransoletkę odebrał Klon Nr 2. Został tam na szybkiego drineczka, a potem popędził jak struś pędziwiatr spróbować specjalnej kolekcji Highland Park Orcadian Vintages z ambasadorem Gerry Toshem. Bileciki znowu, bagatela 45 funtów, ale degustowane whiskacze w cenach 2500 do 3000 funtów za butelkę. Druga taka okazja może się szybko nie nadarzyć. Jako że whiskacze tylko połaskotały mu gardło, został na kolejne seminaria – tym razem z Davem Broomem i Colinem Dunnem.  W poniedzałek pojawił się w specjalnym barze przygotowanym dla LCW w hotelu Savoy. Spróbował koktajlu (stworzonego przez jedną z barmańskich legend z Savoya), w otoczeniu starych butelek, shakerów, szklanek i książek. Szkoda, że savoyowskie koktajle nie były w takich samych cenach jak w pozostałych lokalach, bo chyba spróbował by ich wszystkich. W poniedziełek klon nr 2 pojawił się na seminarium prowadzonym przez kolektyw z Fluid Movement. Wcześniej uczestniczył w wycieczce po barach centralnego Londynu, podczas której spróbował między innymi Twinkle w BKB, Tiki Colady w Mahiki, Parrandasa w Purl, Jockey Club w Quo Vadis i… wystarczy nie róbmy z niego alkoholika. Skończył ginem z tonikiem z Gin Mare w Graphicu. To on zostaje wytypowany by reprezentować nas na CLASS Awards 2011 więc przygotowywał się cały wtorek. Środę zaczął od Bloody Mary (lekarstwo na kaca po wczorajszym afterparty z Belvedere Red) z Absolutem w Drinkology Studios. Spotkał tam prawdziwego mnie i razem udaliśmymy się na wykład sławnego tu i ówdzie Tony’ego C. Potem pojawił się w Lofcie gdzie wziął udział w wykładzie o domowej roboty syropach, kordialach i nalewkach, a później na kolacji z master distillerem Tanqueraya Tomem Nicholem. Na pewno było dużo śmiechu, bo Tom jest znakomitym wykładowcą, ale też świetnym komediantem. Skończył dzień kilkoma koktajlami w północnym Londynie, między innymi w Cottons, London Cocktail Club i Wax Jambu. Czwartek to podróż przez gin w literaturze z Hendriksem, a potem wizyta w Callooh Calley, gdzie doctor Collin Dunn w dikensowskiej aptece wypisał mu recepty na lecznicze specyfiki. Tego nie można było ominąć! Zakończył wieczór wielkim balem celebrującym złotą erę koktajli z Grand Marnier. W piątek klon nr 2 postanowił darować sobie całą wiedzochłonną otoczkę LCW i spędził całe popołudnie zatapiając się w barach wschodniego Londynu. Odwiedził między innymi Callooh Callay, Queen of Hoxton, The Drunken Monkey, The Hoxton Pony, The Zetter Townhouse i Worship Street Whistling Shop. Zakończył w Lutyens, gdzie Paweł zaserwował mu Blackberry Gimleta.

Ktoś musi pracować, żeby bawił się ktoś! I tu wprowadzamy Klona Nr 3. Ciężko pracuje (podwójne zmiany od rana do zamknięcia), żeby reszta miała się za co bawić. I chwała mu za to. Niech mu Bozia za to wynagrodzi.

Prawdziwy JA odebrałem swoją bransoletkę we wtorek w barze Havany. Wypiłem dwie wariacje daiquiri (jedną z sokiem z buraków  a drugą z czekoladową wódką od austriaków z Mozart Distillery) i spróbowałem następnych dwóch kreacji koktajlowych. Ponownie zrobiłem to w środę, w przekształconym w mini Londyn barze Beefeatera, ze starym znajomym Timem Stonesem za barem. Po wpompowaniu w swoje żyły odpowiedniej dawki kojącego ginu, udałem się wysłuchać Toniego C. z Drink Factory na wykładzie poświęconym 6 zmysłom barmańskim. Czwartkowy czas poświęciłem na seminarium Brada Farrana w Artisian Bar (dzięki Alex) gdzie dołączył do mnie mój brat, Unusual Emporium Hendricks’a i wyprawę do Museum of Cocktails w Savoyu, gdzie spróbowałem The Pioneer Erika Lorincza. Wyśmienity. Wieczór zakończyłem przy Smoked Apple Martini w Covent Garden Cocktail Club. W piątek pojawiłem się natomiast na wykładzie o wermutach prowadzonym przez Giuseppe Gallo i drużynę z Martini & Rossi. Jakby tego było mało wykład umilały mi drinki robione przez Mariana Beke i Ago Perrone. Później jeszcze łyczek Blood & Sand na 12-letnim Chivasie i zmyłem się do pracy, wspomóc klona nr 3. Niech chłop trochę odetchnie.

Dobra wystarczy. Czas skończyć z tym klonowaniem. W końcu to nie etyczne. Zresztą i tak więcej ich nie potrzebuję. Przynajmniej do następnej takiej imprezy.

W sobotę razem z moją kobietą osobistą, udaliśmy się na Rum Fest. Odpadła niestety po kilku stoiskach, chyba gdzieś przy rumach z Martyniki. Może to nie jej ulubiona wyspa :). Podczas gdy ja degustowałem kolejne roczniki, ona wdawała się w dyskusje z przypadkowymi ludźmi. Ja taką dawkę ludzi mam na codzień, a taką kolekcję alkoholi tylko od święta… więc postanowiłem poznać się bliżej z rumami. Ale o nich (no i trochę o ludziach) podczas Rum Fest 2011 już wkrótce.

J.W.

Komentarzy: 1 »

Dodaj komentarz!

Możesz śledzić odpowiedzi dla tego wpisu przez Kanał RSS .Możesz zostawić odpowiedź, lub dodać trackback ze swojej strony.

Dbaj o styl wypowiedzi. Trzymaj sie tematu. Nie spamuj.

*pola wymagane

Linie i paragrafy automatyczne, adres e-mail nigdy nie widoczny. Dozwolony HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Komentarze są moderowane. Spamowanie komentarzy (reklamowanie innych stron, wpisy nie na temat itp.) może spowodować zablokowanie IP komentującego.

Aby dołączyć zdjęcie lub grafikę do swoich komentarzy, zarejestruj się na stronie Gravatar
(twój Gravatar jest obrazkiem, który podąża za Tobą od strony do strony, pojawiając się przy Twoim podpisie, kiedy na przykład komentujesz lub publikujesz wpis).


9 − = cztery