Zaloguj się | Posty (RSS) | Komentarze (RSS)
Home » Cocktails

Zapomniane koktajle – Clover Club i Pink Lady

Dodane przez Marzec 25, 2011 – 17:02Komentarzy: 22

W trakcie poszukiwania czegoś „nowego” do wrzucenia na wiosenno-letnią listę koktajli natknąłem się, trochę przypadkiem, na dawno już zapomniany Clover Club. A że przypadki, jak nieszczęścia często chodzą parami zetknąłem się również z jego damskim odpowiednikiem, równie wiekową Pink Lady.

Swoją nazwę Clover Club wziął od prywatnego męskiego klubu, którego spotkania odbywały się w barze hotelu Bellevue-Stratford w Filadelfii. Trudno dociec, kto jest odpowiedzialny za jego stworzenie, ale wiadomo, że członkowie tego elitarnego klubu (śmietanka finansjery, sędziowie, prokuratorzy i literaci) raczyli się nim od początków XX wieku. Jack Townsend w książce „The Bartender’s Book” napisał o pijających Clover Club, że to dżentelmeni z przed-prohibicyjnymi manierami.IMG_7637a

Clover Club

  • 60ml ginu
  • 15ml syropu malinowego
  • 15ml soku cytrynowego lub z limonek
  • 15ml białka jajka

Wstrząsamy wszystkie składniki w shakerze „na sucho” a potem z lodem; przecedzamy do kieliszka koktajlowego.

Według niektórych przepisów syrop malinowy można zastąpić grenadiną. Inne wersje zmniejszają ilość ginu o połowę i zastępują go dry wermutem lub (jak w przypadku przepisu Simona Difforda) równymi proporcjami dry i rosso wermutu.

Jeżeli do shakera przed wstrząsaniem wrzucimy gałązkę mięty a otrzymany drink przyozdobimy kolejną otrzymamy Clover Leaf.

Pink Lady traktować należy jako pierwszy „drink kobiecy”, który pojawił się jeszcze przed Cosmopolitanem, French Martini czy Appletini (i wszelkimi innymi owocowymi –tini). W porównaniu do tych drinków jest też drinkiem bardziej interesującym i smaczniejszym. Wspomniany wcześniej Jack Townsend napisał, nie bez odrobiny sarkazmu, o zwolenniczkach Pink Lady, że to kobiety, które alkohol pijają co najwyżej dwa razy w roku, w tym raz z okazji świąt bożonarodzeniowych.

Pink Lady

  • 45ml ginu
  • 15ml applejacku lub calvadosu
  • 15ml soku cytrynowego
  • 15ml białka z jajka
  • 15ml grenadiny

Wstrząsamy wszystkie składniki w shakerze „na sucho” a potem z lodem, przecedzamy do kieliszka koktajlowego i dekorujmy wisienką koktajlową.

Mimo powracającego zainteresowania klasykami i koktajlami przykurzonymi historią zarówno Clover Club jak i jego damski odpowiednik mają raczej małe szanse powrotu na salony, z którymi kiedyś były utożsamiane. Głównie ze względu na zawartość surowego białka jajka, które jakkolwiek ma niewielki wpływ na smak, sprawia, że klienci odrzucają głowę z niesmakiem. Dodatkowo w przypadku Pink Lady – również z powodu nazwy. Wyobrażacie sobie mężczyznę, zamawiającego dla swojej kobiety osobistej tego drinka. Chyba nie bardzo. A jeżeli już to jak przy kupowaniu tamponów w aptece… szybko i żeby nikt nie widział :) Ale chyba nic nie szkodzi, żeby w domu, z dala od czujnych oczu sąsiadów zmieszać sobie któryś ze wspomnianych drineczków. Bo na ich powrót na koktajlowe listy trzeba będzie jeszcze (kto wie jak długo) poczekać.

J.W.

Komentarzy: 22 »

  • Barman88 pisze:

    Hej,
    Z Clover Club spotkam się po raz pierwszy ale Pink Lady robiłem na szkoleniu w Międzynarodowej Szkole Barmanów i Sommelierów.

    ps. średnio smakował

  • Ana pisze:

    Mocno „damski” :)
    Wprowadziłam go u mnie na listę i pięknie się sprzedaje.

  • Jacek Wojdylo pisze:

    Ana a pracujesz w Polsce? Jeżeli tak to na liście figuruje jako „Pink Lady” czy „Różowa Dama”?

    Clover Club za miesiąc u nas też na liście (oczywiście bez białka jajka w spisie składników). Ciekawi mnie jak się będzie sprzedawał. Pożyjemy-zobaczymy.

  • Ana pisze:

    Prowadzę malutką restauracyjkę na południu Polski, ale barmaństwa uczyłam się na saksach :)
    Jest na karcie jako Pink Lady!

  • Jacek Wojdylo pisze:

    A można jeszcze spytać co znaczy „pięknie się sprzedaje” (ilościowo) i jakie są proporcje sprzedaży do najpopularniejszych na liście koktajli albo np. mojitos?
    Dzięki

  • Ana pisze:

    Chyba na równi z Mojito. Polecemy go jako drink deserowy, ale w trochę innym składzie: gin, syrop cukrowy, syrop grenadyna i śmietanka.

  • Jacek Wojdylo pisze:

    No to jestem w szoku „…na równi z Mojito”; choć składniki rzeczywiście trochę inne.
    pozdrawiam

  • Ana pisze:

    Wrodzone zdolności upsalingu :)

  • Jacek Wojdylo pisze:

    Tak też podejrzewałem.

  • philm pisze:

    Jacku, problemy z nazwą Pink Lady i porównanie do zakupu tamponów chyba nieco przesadzone :)

    Ana – oryginalny przepis to gin,calvados, cytryna, bialko, grenadyna. u Ciebie mamy gin, cukier, grenadynę i śmietankę. Nie oceniam w ogóle smaku Twojej wersji, ale zmiany są chyba na tyle posunięte, żeby nie nazywać tego koktajlu Pink Lady :)
    Z ciekawości – gdzie na południu jest Twoja restauracja?

  • Ana pisze:

    Właśnie znalazłam – The Essential Cocktail – Dale DeGroff
    Pink Lady
    1 1/2oz gin
    1/4oz grenadine
    3/4oz simple syrup
    1oz heavy cream
    :) :) :)

    • philm pisze:

      Robert Hess:
      1 1/2 ounce gin
      1/2 ounce applejack
      3/4 ounce lemon juice
      1/8 ounce grenadine
      1 whole egg white

      Ciekawe, ktory z nich ma „rację” :) wiem, że Drinkboy dużo uwagi poświęca odnalezieniu oryginalnych przepisów, ale kto ja jestem, żeby podważać zdanie DeGroffa :)
      Chyba w weekend zrobię testy obu wersji, przynajmniej o tyle będę mądrzejszy :)

      A przy okazji, google dobrze reaguje na „Kazimierz + pink lady”, więc może wpadnę przy okazji jakiejś wizyty w grodzie Kraka :)

    • Jacek Wojdylo pisze:

      niedowierzając sprawdzilem i w jego „The Craft of the Cocktail” tak samo.
      może ktoś powinien mu powiedzieć :)

  • Łukasz W pisze:

    jesli bedzie w tym roku na BCB – zapytam :D

  • Rafal C. pisze:

    W tym samym „The Essential Cocktail” , strona 97:
    The Oryginal Pink Lady
    1 1/2 oz gin
    1/2 oz applejack
    1/2 oz lemon juice
    white of 1 small egg
    2 good dashes of grenadine

  • philm pisze:

    spróbowałem obu wersji, żadna mi nie smakuje ;)
    ta ze śmietanką słodka do granic niemożliwości, ta oryginalna z efektem „rozwodnienia” ( jak ktoś kojarzy co robi sok pomarańczowy np. w Bronxie to wie o czym mówię) – co mnie mocno zdziwiło biorąc pod uwagę białko i grenadynę.

Dodaj komentarz!

Możesz śledzić odpowiedzi dla tego wpisu przez Kanał RSS .Możesz zostawić odpowiedź, lub dodać trackback ze swojej strony.

Dbaj o styl wypowiedzi. Trzymaj sie tematu. Nie spamuj.

*pola wymagane

Linie i paragrafy automatyczne, adres e-mail nigdy nie widoczny. Dozwolony HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Komentarze są moderowane. Spamowanie komentarzy (reklamowanie innych stron, wpisy nie na temat itp.) może spowodować zablokowanie IP komentującego.

Aby dołączyć zdjęcie lub grafikę do swoich komentarzy, zarejestruj się na stronie Gravatar
(twój Gravatar jest obrazkiem, który podąża za Tobą od strony do strony, pojawiając się przy Twoim podpisie, kiedy na przykład komentujesz lub publikujesz wpis).


× 6 = dwanaście