Zaloguj się | Posty (RSS) | Komentarze (RSS)
Home » Zoom

Dylematy nad kieliszkiem Danielsa.

Dodane przez Listopad 24, 2010 – 19:57Komentarzy: 10

Dylematy nad kieliszkiem...Tym razem postanowiłem wywołać do tablicy problem zgoła nie nowy, trochę już obgadany i może nawet nieaktualny. Spróbuję otóż odpowiedzieć na pytanie, czy barman, który na prośbę klienta o szklaneczkę Bourbona, popełni niewybaczalny grzech, podając mu porcję Jacka Danielsa, który przecież jest Tennessee Whiskey? Być może odpowiedź jawi się teraz czytelnikowi tego tekstu oczywistą i pewną, być może jednak to, co przeczyta poniżej, wcale takie oczywiste dla wszystkich nie jest. Tekst ten dedykuje zarówno jednej, jak i drugiej grupie amatorów whiskey z Ameryki.

Jak wyżej wspomniałem, Jack Daniels należy do Tennessee Whiskey, którą w 1941 roku kongres amerykański uznał za oddzielną kategorię trunku. W istocie jednak taki gatunek amerykańskiej whiskey wg tamtejszej ustawowej wyroczni w postaci Code of Federal Regulations – Title 27: Alcohol, Tobacco Products and Firearms po prostu nie istnieje. Co więcej, według zapisów tegoż aktu whiskey oznaczana przez jej producentów, jako Tennessee Whiskey, w zasadzie jest Bourbonem. Czy zatem po wlaniu w kieliszek Jacka Danielsa, serwujemy klientowi jeszcze Tennessee Whiskey czy może jednak Bourbon Whiskey?

Produkcja Tennessee Whiskey tak naprawdę niewiele odbiega od produkcji samego Bourbona (wg prawa spełnia kryteria nazwania go Bourbon Whiskey). Powszechnie więc znany Jack Daniel’s w istocie jest pełnoprawnym Bourbonem i tylko życzeniem jego producentów zwany jest Tennessee Whiskey. Zresztą nie tylko on. Do drużyny zaliczyć też należy George Dickel Tennessee Whisky. To, co łączy JD z GD, to metoda produkcji, oparta na recepturze bourbona, miejsce produkcji (Tennessee) i tajemniczy proces Charcoal Mellowing.

Charcoal Mellowing (Lincoln County Process, Leaching), to zabieg, polegający na przefiltrowaniu świeżego destylatu (new spirit, white dog) przez 3-metrową warstwę klonowego węgla drzewnego. Zabieg ten sprawia, że paleta aromatyczno-smakowa takiej przefiltrowanej whiskey zyskuje charakterystyczny słodko-dymny posmak.

Procesu charcoal mellowing nie należy mylić z kosmetycznym z zamierzenia zabiegiem, zwanym chill-filtering, czyli filtrowaniem whisky na zimno przed rozlaniem do butelek. Czyni tak destylarnie whisky przede wszystkim po to, by usunąć z destylatu wszelkie „zanieczyszczenia” powstałe w procesie produkcji. To czynność, dzięki której między innymi destylat nie mętnieje rozcieńczony do powszechnej zawartości alkoholu 40% (80 proof).

Jednak myliłby się ten, kto by Tennessee Whiskey kojarzył obligatoryjnie z procesem charcoal mellowing i myślał, że proces ten jest niezbędnym wymogiem do tego, by swoją Bourbon Whiskey nazwać Tennessee Whiskey. Otóż jedynym słusznym wyróżnikiem Tennessee Whiskey spośród innych Bourbon Whiskey jest w zasadzie miejsce pochodzenia. Poza tym, jeśli jeszcze ktoś miałby wątpliwości, i twierdził, że JD jest Tennessee Whiskey, ponieważ poddawany jest procesowi charcoal mellowing, donoszę mu, że istnieje na rynku Tennessee Whiskey niepoddana temu zabiegowi. To Prichards Tennessee Whiskey. Jej producent, przeciwnie do swoich kolegów z Jack Daniel Distillery i Cascade Distillery, uważa, że charcoal mellowing byłby dla jego whiskey procesem szkodliwym, więc po prostu go nie stosuje, nie tracąc przy tym praw do nazwy Tennessee Whiskey (ponieważ whiskey ta powstaje na terenie tego stanu).

Podsumowując należy stwierdzić, że dziś jedynie trzy destylarnie produkują Tennessee Whisk(e)y:

1. Jack Daniel Distillery (mająca swoją siedzibę w Lynchburgu, a należąca dziś do koncernu Brown Forman) – stosuje Charcoal Mellowing

2. Cascade Distillery, znana bardziej pod nazwą George A. Dickel & Co. (usytuowana w okolicach Tullahomy) – stosuje Charcoal Mellowing

3. Prichards Distillery (mikro-destylarnia z siedzibą w Kelso) – nie stosuje Charcoal Mellowing

Wszystkie one znajdują się oczywiście na terenie stanu Tennessee.

Co zatem pije klient baru, posiadający w swym kieliszku whiskey Jack Daniels? – Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie aspekt prawny, pije Bourbon Whiskey, jeśli zaś do głosu dopuścimy zwyczaj i życzenie jej producenta, pić będzie Tennessee Whiskey. A tak naprawdę będzie miał okazję poznać kolejne oblicze American Straigh Whiskey i jednocześnie najlepiej sprzedającą się whisky na świecie. W końcu najważniejsze, by klient był zadowolony…

Tomasz Falkowski

www.american-whiskey.cba.pl

Komentarzy: 10 »

  • DeVIdzEj pisze:

    ha, ciekawe rozwazania. dzieki za chwile namyslu

  • Jacek Wojdylo pisze:

    takie małe pytanie do Tomka (mam nadzieję, że tu od czasu do czasu zagląda).
    czy amerykańska whiskey zawsze posiadała to „e” w nazwie (i irlandzka zresztą też) odróżniające je od produktów szkockich. jeżeli nie to kiedy i skąd to „e” się wzięło.
    pozdrawiam

    • Witam.
      Od razu spieszę z wyjaśnieniem, że tak naprawdę nikt nie wie, skąd wzięła się ta nieszczęsna litera „e” w wyrazie whiskey. Piszę „nieszczęsna”, ponieważ osobiście uważam, że miłośnicy tego gatunku alkoholu (z „e” czy bez) przywiązują do tej litery zbyt wiele uwagi. Jak słusznie zauważyłeś, Irlandczycy również dopisują owe „e”, a że wielu imigrantów amerykańskich pochodziło właśnie z Irlandii, to, wyruszając po swe szczęście do Ameryki, wraz ze swoim większym lub mniejszym dobytkiem zabrali również i „e” w nazwie whiskey.
      Nie odkryję tu tajemnicy, że wielu z nich stało się destylatorami whiskey opartej na kukurydzy, która z czasem przerodziła się w bourbon whiskey. Stąd wiele american whiskey ma to swoje „e” w nazwie – ale nie wszystkie. Podam kilka wyjątków:
      1. Early Times Bourbon Whisky
      2. Old Forester Bourbon Whisky
      3. George Dickel Tennessee Whisky
      4. Makers Mark Bourbon Whisky
      Wymienione przez mnie marki są normalnymi pełnowartościowymi przedstawicielami swojej kategorii (ani lepszymi ani gorszymi z tego powodu od innych przedstawicieli, ale z literką „e”), a brak „e” jest tylko li spełnieniem życzenia ich twórców, którzy między innymi w ten sposób chcieli się wyróżnić na tle konkurencji.
      Podsumowując – tak, jak Szkoci chcą pisać wyraz whisky bez e, tak Irlandczycy wolą z e. W USA, jako że kraj ten powstał w wyniku wielonarodowościowego osadnictwa imigracyjnego, przebijała się dwojaka tendencja w tej materii, w zależności od kraju pochodzenia destylatora. Zatem w USA tak whisky, jak i whiskey, pisane były dowolnie przez swoich twórców, jednak zawsze oznaczały i oznaczają to samo – napój spirytusowy wydestylowany z zacieru zbożowego. I nie ma tu znaczenia litera e – nie jest ona w przypadku american whiskey wyznacznikiem jakiegokolwiek aspektu jakości produktu. Jestem nawet święcie przekonany, że tyczy się to każdego rodzaju whisk(e)y.
      Pozdrawiam.

      • hans kloss pisze:

        Przeczytałem, z niedowierzaniem otworzyłem barek (tak się składa, że mam egzemplarz na stanie), patrzę, a tu jak wół napisane Maker’s Mark Whisky –po ponad 10 latach polewania tego trunku dowiedziałem się, że lałem whisky, a nie whiskey !!! Szok.

  • Hagen pisze:

    Wiki nie jest nieomylna w żadnej dziedzinie, ale gdzieś oprócz niej czytałem że chodziło o wyróżnienie się Irish od niskiej jakości Scotch’y w dawnych czasach…

    a teraz Wiki: The spelling of whiskey with the “e” came about in the late 19th century, when the Irish distillers altered the spelling to differentiate their product from that of Scotland when exporting overseas. At the time, Scotch whisky was of quite poor quality, and it was often distilled in Coffey stills instead of pot stills – a technique which, whilst more efficient, tends to remove some flavour. American brands using the Scottish version of the spelling of “whisky” tend to have been founded by individuals with Scottish ancestry.

    • Jacek Wojdylo pisze:

      czyli następna porcja tajnych informacji wyciekła na WikiLeaks :)
      czekamy na przecieki w sprawie Martini, Manhattana i prawdziwej definicji słowa cocktail.

    • Rzeczywiście Wikipedia jest źródłem jakichś (a bywa, że i cennych) informacji. W tym przypadku cały tekst opiera się na prawdopodobnej etymologii słowa i być może po części jest prawdą. Jednak kto i kiedy… tego naprawdę nikt do końca nie wie.
      Co do USA – to odwoływanie się destylatorów do swych korzeni szkockich w nazwie „whisky” tylko po części jest prawdą. Na przykład George Dickel (George Dickel Tennessee Whisky) z pochodzenia był Niemcem.

  • Jacek Wojdylo pisze:

    dziękować bardzo

Dodaj komentarz!

Możesz śledzić odpowiedzi dla tego wpisu przez Kanał RSS .Możesz zostawić odpowiedź, lub dodać trackback ze swojej strony.

Dbaj o styl wypowiedzi. Trzymaj sie tematu. Nie spamuj.

*pola wymagane

Linie i paragrafy automatyczne, adres e-mail nigdy nie widoczny. Dozwolony HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Komentarze są moderowane. Spamowanie komentarzy (reklamowanie innych stron, wpisy nie na temat itp.) może spowodować zablokowanie IP komentującego.

Aby dołączyć zdjęcie lub grafikę do swoich komentarzy, zarejestruj się na stronie Gravatar
(twój Gravatar jest obrazkiem, który podąża za Tobą od strony do strony, pojawiając się przy Twoim podpisie, kiedy na przykład komentujesz lub publikujesz wpis).


7 − jeden =