Na finał Wimbledonu…Pimm’s Cup.
Już dzisiaj odbędzie się finał turnieju tenisowego na kortach Wimbledonu, a skoro mowa o Wimbledonie to warto wspomnieć o napoju Pimm’s Cup, który jest dla tej imprezy tym czym Mint Julep dla Kentucky Derby. Drink ten to tradycyjnie połączenie Pimm’s No.1 – angielskiego aperitifu/ likieru (spór o skategoryzowanie tego trunku trwa od wielu lat i pewnie jeszcze potrwa) o smaku cytrusowo-korzennym, produkowanego na bazie ginu (wycofane z produkcji No. 2 – 6 bazowały kolejno na whisky szkockiej, brandy, rumie, whiskey żytniej i wódce) i gazowanej lemoniady. Pimm’s Cup tradycyjnie dekorowany jest plastrem (lub tylko skórą) ogórka, gałązką mięty i kawałkami cytrusów. Poniżej preferowana przeze mnie wersja z Ginger Ale zamiast lemoniady, odrobiną syropu cukrowego i świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny:
Pimm’s Cup
- 50ml Pimm’s No.1
- 25ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny
- 20ml prostego syropu cukrowego
- Ginger Ale
Do szklanki wlej Pimm’s No.1, dodaj lód, sok z cytryny i syrop, a następnie dopełnij wszystko Ginger Ale i zamieszaj.
Szkło: wysoka szklanka typu highball.
Dekoracja: 2-3 gałązki mięty, 2 plastry świeżego ogórka, 2-3 plastry owoców cytrusowych, owoce sezonowe (opcjonalnie).
(źródło zdjęcia: www.gourmet.com)
Popularność: 2%

