Zaloguj się | Posty (RSS) | Komentarze (RSS)
Home » Polecamy, Z bliska

Wykopane z sieci – “ani żadnej rzeczy, która jego jest”.

Dodane przez Rafal C. Czerwiec 5, 2010 – 12:12Komentarzy: 4

pijesz, co ci sprzedamPoniższy “dekalog klienta” znalazłem na barowo-filozoficznym blogu “pijesz, co ci sprzedam”  (pijeszcocisprzedam.blogspot.com). Jak to określono w jednym z komentarzy – surowy, zdawkowy język jest esencją tego bloga. Niestety autor zaprzestał pisania jakiś czas temu. Mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko przytoczeniu niniejszego postu na łamach naszej strony.

ani żadnej rzeczy, która jego jest.

ktoś wspominał niedawno o dekalogu. nie wiem, czy chodziło o dekalog klienta, czy barmana.. opiszę więc oba.
jesteś klientem? pierwsza sprawa – bądź cierpliwy. kolejek nie wymyślono po to, żeby cię wkurwić, tylko żeby był jakiś, syfiasty bo syfiasty, ale porządek. nie jesteś pępkiem świata, przykro mi. ale ja też chciałbym, żebyś był zadowolony, bo jeśli masz odrobinę przyzwoitości, sprawisz, że zadowolony będę i ja.
walenie w bar szklanką, stukanie, pstrykanie palcami [nawet nie chcecie wiedzieć, co z nim zrobiłem], gwizdanie czy krzyczenie panie PASSOÃ, bo to mam akurat na koszulce, nic ci nie da. chociaż, trochę skłamałem – da, jeśli automatyczne przekierowanie w głowie barmana na koniec kolejki oczekujących jest tym, po co przyszedłeś.

bądź wyrozumiały. czasem są momenty, gdy jest taka tabaka, że nie daję rady zapamiętać wszystkiego. nie proś więc o to samo, jeśli minęła godzina i 80 osób. zdanie czy podać to samo nie jest moim obowiązkiem, tylko uprzejmością, którą posługuję się, gdy tylko mogę.

zamawiaj od razu. wszystko. jedyny przypadek, kiedy możesz mieć copięciosekundowe zachcianki, to gdy ja nie mam ruchu, a ty jesteś naomi cambpell. tym bardziej, jeśli naprawdę mogłem zrobić całe zamówienie za jednym razem. do shakera zmieszczą się nawet trzy porcje kamikadze, uwzględnij to, krzycząc do znajomych przez ramię cooo pijeeemyy???
gdy odbierasz to, co zamówiłeś, miej wyjęty portfel. to wszystko bardzo cenne sekundy, które mógłby wykorzystać ktoś po tobie. ja idę na szybkość i efektywność, która nie zaistnieje, jeśli się guzdrzesz. chyba, że jesteś pijany – wtedy będę miał z ciebie bardzo dyskretną, ale również bardzo intensywną polewkę.
aha. i nigdy, ale to nigdy, nie targuj się o cenę. nie chce mi się nawet pisać, z jakich powodów.

nie wołaj mnie po imieniu, gdy widzisz, że mimo tłumu już cię zauważyłem. jedyne co wtedy zrobię, to dam ci znak, żebyś poczekał, a to, że poczekasz, chyba i tak już widzisz. ostatnią rzeczą, której chcesz, to żebym zaczął żałować, że mnie znasz. bo wtedy bardzo, bardzo szybko zaczniesz żałować ty – mam tendencję do irytowania się, gdy ktoś drze się mi nad głową próbując po kolei wszystkich moich ksywek barowych, i to bez porządku alfabetycznego.

zaczynasz zamawiać u mnie, kończ zamawiać u mnie. mówię tu o jednym zamówieniu. jeśli dałem ci do zrozumienia, że je przyjąłem, to wierz mi, mam je w głowie. rozumiem, że barman obok już jest wolny – ale za takie coś w lepszych klubach obaj się na ciebie wkurzymy, a w gorszych będziesz musiał zapłacić za oba zamówienia.

każdy barman mógłby napisać książkę o tym, ile to razy próbowano go zrobić na reszcie. tylko że widzisz, to dlatego właśnie za barem jestem ja, nie ty – jestem bogatszy o tych kilka doświadczeń z cyganami, cwaniaczkami i bezczelnymi typami, którzy tonem głosu próbują wyegzekwować hajs od barmana.

teraz najważniejsze, i najtrudniejsze zarazem. najważniejsze, bo zamiast rzucania koła ratunkowego uczę pływać, a najtrudniejsze, bo muszę opisać to tak, żebyś nie odebrał tego źle. moja głowa, a bardziej równowaga, jest jak mydlana bańka. w sobotę, będąc pod stałym ostrzałem, cały czas moje napięcie wynosi sto procent, a każda rzecz, którą wytrącisz mnie z równowagi, jest jak taka mała, skurwysyńska igiełka, która leci w stronę mojej mydlanej bańki. za którymś razem trafisz… a wtedy bańka pęknie, opryskując wszystkich wokół. ja sam nie chciałbym się wtedy znać.

to wszystko to reguły, które sprawiłyby, że wieczór byłby przyjemniejszy dla wszystkich. nie piszę tego, żebyś od jutra zaczął przychodzić
do baru z notatkami, zresztą, procent czytających wiele nie zmieni. ale jeśli każdego wieczoru zrobisz choć jedną z wymienionych rzeczy, ktoś, gdzieś, będzie ci wdzięczny, nawet, jeśli nie będzie miał czasu tego okazać.

Coś dodać, coś ująć? Jestem ciekaw Waszych opinii o powyższym tekście.

RC.

Popularność: 13%

Komentarzy: 4 »

  • DeVIdzEj mówi:

    świetne, chociaz troche chaotyczne :)

  • Jacek Wojdylo mówi:

    nie jest to moja filozofia życiowa ale jak chyba każdy za barem i ja mam takie momenty. trochę mi się też to kojarzy z taką serią filmików “The Bartender Hates You” (proponuję zacząć od mojego ulubionego nr 9):
    http://www.youtube.com/watch?v=nSOkG2ppgIQ&feature=channel

  • hans kloss mówi:

    Tekst trochę na gorzko, ale też dużo w nim prawdy.
    Dodałbym do tego wszystkiego narzekanie na to, że za dużo lodu. Czasami szlag mnie trafia. Czuję się jakbym chciał kogoś oszukać, mimo że nalałem pożądną miarę. Tłumaczenie, że więcej lodu to mniej rozcieńczony i zimniejszy drink prawie nigdy nie pomaga, no i serwuję to Mojito o konsystencji zupy, które wygląda jakby ktoś z niego upił. Masakra!!! W takich momentach wolałbym żeby zamawiali piwo.

  • Shakeithard mówi:

    Uwielbiam jak wygrzebują tą nadwyżkę lodu rękoma i wyrzucają na bar, albo jeszcze lepiej – za bar, prosto do pojemnika ze świeżym lodem.

Dodaj komentarz!

Zaloguj się

Możesz śledzić odpowiedzi dla tego wpisu przez Kanał RSS .Możesz zostawić odpowiedź, lub dodać trackback ze swojej strony.

Dbaj o styl wypowiedzi. Trzymaj sie tematu. Nie spamuj.

*pola wymagane

Linie i paragrafy automatyczne, adres e-mail nigdy nie widoczny. Dozwolony HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Komentarze są moderowane. Spamowanie komentarzy (reklamowanie innych stron, wpisy nie na temat itp.) może spowodować zablokowanie IP komentującego.

Aby dołączyć zdjęcie lub grafikę do swoich komentarzy, zarejestruj się na stronie Gravatar
(twój Gravatar jest obrazkiem, który podąża za Tobą od strony do strony, pojawiając się przy Twoim podpisie, kiedy na przykład komentujesz lub publikujesz wpis).